Tak tę aromatyczna herbatkę nazwała królowa Ludwika Maria , żona króla Władysława IV , a następnie jego brata Kazimierza.
Przyjechała ze słonecznej Francji , nic więc dziwnego , że siarczysty polski mróz nieco ją przeraził.
Tylko nieco , bowiem nie z takimi trudami życia musiała sobie radzić ta niezwykle piękna , ale też bystra i przebiegła kobieta.
Szybko znalazła również lekarstwo na dokuczliwe zimno .
Otóż jedna z polskich dwórek doradziła jej popijać herbatkę z ziół.
Przepis:
kwiat lipy 50 g
kwiat bzu czarnego 50 g
owoc jarzębiny 50 g
ziele macierzanki 50 g
owoc kminku 50 g
Zioła wymieszać , 4 łyżki wsypać do garnka , wlać 4 szklanki wody , zagotować , naciągnąć pod przykrycie,m 15 minut.Przecedzić , dodać tyle miodu lub soku malinowego , by napój był słodki.
Łyk takiej gorącej herbaty przywróci ciepło i radość życia.
Można też dodać do niej nieco spirytusu. Wypić i do łóżka.
Zaczerpnięto z książki p. Stefanii Korżawskiej pt. „Ziołowe ambrozje”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz