Już pierwszego roku tak cudnie , fiołkowo zakwitło , że król Zygmunt Stary żartobliwie powiedział , że to kochanka słońca.
Nic dziwnego bowiem macierzanka rozkłada się na polach i chłonie każdy dotyk promieni słonecznych.
Stąd ma tyle ciepła w sobie , tyle energii , tyle siły.
Pomaga osłabionym , anemicznym dzieciom , chorym na oskrzela , rozgrzewa wychłodzone organizmy, rozświetla umysł.
Gdy król Zygmunt Stary pewnej zimy mocno zachorował na grypę , królowa Bona podawała mu winko z macierzanki.
Żeby zaś wzmocnić jej działanie , dodała niezwykle waleczną babkę lancetowatą , która zaś potrafi rozprawić się z groźnymi wirusami.
Winko królowej Bony:
6 łyżek macierzanki i 4 łyżki babki lancetowatej
wsypać do garnka , wlać 6 szklanek wina białego , gronowego , wytrawnego , dodać 1 laseczkę cynamonu , 4-5 goździków , 0,5 łyżeczki kardamonu.
Zagotować , na małym ogniu ogrzewać ok. 15 minut , przecedzić.
Dodać 4 łyżki octu jabłkowego własnej produkcji , 0,5 litra miodu.
Ogrzewać ok. 5 minut , rozlać do butelek.
Popijać w razie przeziębienia kilka razy dziennie po 2-3 łyżki, najlepiej rozcieńczyć ciepłą wodą.
Król Zygmunt stary szybko wyszedł z ciężkiej choroby a wieść o cudownym działaniu zioła rozeszła się po całym kraju.
Sam zaś król uwielbiał siadać przy kominku z pucharem cudownego winka z macierzanki.
I nie chorował, umysł miał tęgi , ciało krzepkie , a myśli pomimo ważnych spraw państwowych pogodne.
Zaczerpnięto z książki pani Stefanii Korżawskiej pt.” Ziołowe ambrozje”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz